dia
asd @ 2011-12-26 22:14

Aż ciężko uwierzyć... Jestem tutaj już ponad dwa lata. Szybko minęło, naprawdę...


A ile się pozmieniało! Znajomi, podejście, cele, filozofia, nawet stan psychiczny, który teraz bez przerwy faluje.


Ale mniejsza.


Napiszę kiedyś, jak będzie o czym ;)


Komentuj [0]


Dziwność. @ 2011-11-06 22:27

Myślę, że już nigdy nie wrócę tu na zawsze. Nie będzie stałych postów, nie będzie nędznych zwierzeń o tym, kim się staję. Albo co ze mnie zrobił brak wolności. Po co komu o tym czytać? Was, Wędrowcy Drodzy, to nie interesuje, a i mnie wkrótce ten blog będzie pewnie tylko śmieszył.



Bo przecież jedyną słuszną reakcją na smutek i stres jest śmiech. Paranoiczny, histeryczny, morderczy śmiech tych, którzy nie potrafią już się uśmiechnąć.



Kiedy powinnam się cieszyć, smucę się, a gdy powinnam być smutna - chce mi się śmiać.


Komentuj [1]


Ajtam. @ 2011-10-08 00:00

Nie będę krzyczeć. Najwyżej się rozpłaczę, trudno. Ale miałam humor zbyt piękny, by teraz poddać się histerii. Spowodowanej czym? Zazdrością, wspomnieniem błędów, przeszłości? Teraz już wszystko będzie mnie załamywało...?


Życie powoli płynie, powoli przesypuje się piasek w klepsydrze. Nie mogę doczekać się ostatniego ziarenka, ciemności, która potem zapadnie. Nie mogę doczekać się, ale nie mogę też jej ujrzeć.


Komentuj [0]


nieważne @ 2011-09-10 21:56

- Zobacz, aureola!
- Spadła.
- Ano spadła. Weźmy ją!
- Czy ty zawsze musisz kraść innym szczęście? - powiedział, nadal skrzętnie ukrywając skrzydła, których ona nie mogła zobaczyć.


Komentuj [0]


3...2..1...próba pistoletu @ 2011-09-07 23:06

1...2...3... Cofnij, cofnij.


Trzask. Trzask. Zgrzyt.


Aua.


1...1...1... Cofnij...


1...0... Dalej, dalej...


0...0...0... Jeszcze troszkęęę...


0...


WYSTRZAŁ!


-1...-2...-3...


Pip pip pip pip piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiip


Płacz. Ale już nie jej.


Cichy szloch.


Radość nieprzyjaciół.


Triumf wrogów.


I ich radosne wybijanie Marszu Żałobnego.


 


...czyli generalnie jedyna perspektywa przyszłościowa Dii, jaką jest ona w stanie teraz zobaczyć.


Nawet wtedy, gdy czasem jest już lepiej. Ale teraz jest to jedynie przeszkodą.


Komentuj [0]


fdfbgbd @ 2011-08-17 21:35

Otóż mam komputer, Szanowni Wędrowcy. Nowy, bo stary już wymuszał emeryturę.


Swędziała mnie skóra przy dredzie. To cóż, podrapałam sobie. Chyba za mocno, bo teraz mnie boli. Nawet po umyciu, ale trochę pomogło (szkodząc z kolei dreadowi, którego jeszcze nie umiem naprawiać.)


Część starych przyjaciół odeszła, część z nich powróciła.


Odszedł też Mój MDW, acz już nie mój (i chwała).


I generalnie wszystko się jebie.


Komentuj [1]


Kombek jednodniowy @ 2011-07-17 18:22

Dobry orange nie jest zły, więc mam nieco darmowego internetu. Promocje są fajne;)
Nie pamiętam, o czym pisałam. Ale teraz wiele się pozmieniało. Przede wszystkim Ast nie rozmawia ze mną. Nie będę się rozpisywac. Jest sens? Ast chyba i tak wie, jak bardzo mi na niej zależy... Nadal i na wieczność.
Są wakacje i zaraz będzie po wakacjach. Nawet perspektywa Woodstocku nie cieszy jak zawsze. Nic nie cieszy jak zawsze. Jest tylko lęk. Przed wszystkim, niedawno nawet przed łóżkiem.
Pozdrawiam.
Komentuj [0]


Brak neta @ 2011-06-30 21:02

Braku neta ciąg dalszy. Walczmy z nałogiem:)
Komentuj [0]


Co najmniej jedna notka na miesiąc. @ 2011-05-24 17:47

Piszę z komórki. Aby była co najmniej jedna notka na miesiąc. Komputer zepsuty x)

Pozdrawiam :)
Komentuj [0]


[*] @ 2011-04-04 22:50

Nie zdążył skończyć 18 lat. Nie zdążył spełnić swoich marzeń. Zdążył tylko zostawić rozpacz wśród tych bliższych, jak i dalszych (jak ja) znajomych. Postanowił, że skróci swoje ziemskie cierpienie. Własnoręcznie, z własnej woli.


Z odwagą lub bez, zależy, jak na to spojrzeć.


"I nie, i nie chcę płakać", powtarzam sobie za Ryśkiem Riedlem. Ale to zbyt trudne. Wciąż czuję łzy w oczach. Nie wyobrażam sobie paru spraw teraz. Będą wyglądać zupełnie inaczej.


Ledwo Go znałam, wiem.


Nie mam z Nim za wielu wspomnień, wiem.


Pewnie nie przeprowadziłam z Nim zbyt wielu dialogów, wiem.


A jednak jest to chore przywiązanie. Jego śmierć zmieni też poniekąd moje stosunki chociażby z moim Kuzynem, a Jego przyjacielem.


Kuzyn już nie będzie taki sam, to pewne. Wszyscy Jego znajomi się zmienią. Jedna śmierć, a świat straci tylu pozytywnych ludzi...


 


I pomyśleć, że kilkanaście dni temu chciałam zrobić dokładnie to samo, co On zrobił w weekend. Ta myśl też mnie przytłacza.


 


"...bo czas leczy rany". Podobno.


Komentuj [4]


  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]